O tym się mówi, czyta i pisze: powstała niejedna praca naukowa, nauczycieli bez liku (choć ten „najlepszy” zawsze na wagę złota 😉), kursy i tak dalej. Full artykułów, filmików i książek. I dobrze. Wręcz doskonale – szeroki dostęp do tych informacji.
Choć każdy trend ma w mediach punkt kulminacji, rozmydlenie idei, a czasem dewiacje i – przede wszystkim – przesyt, to przed medialnością/ upowszechnieniem tematu, co my tu mieliśmy?
– wiarę, że po którymś roku życia już tylko gromnica
– że mózg zniszczony, uszkodzony nie ma żadnych szans zmiany, nie ma w nim żadnej takiej możliwości
– że jaki się urodziłeś, w związku z tym taki już będziesz,
– że jesteś skazany na osobowość, charakter itd.i związane z nimi nawyki
– że Twoją uważnością rządzi to, co zewnętrzne,
.. a za twój spokój ducha odpowiada Janusz, teściowa i Twoja matka.. i gdyby tylko się jeszcze „pacany z rządu” zmienili, to wtedy.. życie Twoje byłoby lepsze..
.. a tak to niestety, już tak jest, że może nerwowy i wredny zostaniesz aż po kres.
A tu, cóż mindfulness. I możesz ogarnąć stany swojego umysłu, a w pierwszym rzucie – poznać je.
I rozpoznajesz tę wolność, tę własną, Twoją, osobistą – od uwarunkowań..
To odpowiedzialność czysta!
Czy się podoba?
Nie zawsze, nie każdemu….
A jednak i neuroplastyczność i mindfulness dowodzą, że możesz się zmieniać, rozwijać – jeśli zechcesz ..
(sobie pozwolić).
Wiesz ❣️
na focie Misio, jeszcze bez zamiaru zmiany 🫣😉🫶

Dodaj komentarz